Żyję jeszcze żyję.
Nie wiem czy mi się to opłaca, ale tak jest łatwiej.
Samobójcy to baaardzo odważni ludzie... Kto ma w sobie tyle odwagi aby się zabić? Pozbawić się życia?
na wstępie mogę polecić film: "Tamten świat samobójców"
Nie wiem co się ze mną stało...
Cała radość życia uciekła mi sprzed nosa...
czy gdybym umarła miałabym spokój?
Czy ja się jeszcze jakoś trzymam? No jeszcze jakoś się trzymam... Jak długo będę udawała, że jestem dzielna? Nie za długo... Niedługo nie będę miała już na to sił, żeby udawać że jest dobrze...
Przypomniałam sobie jego ciało w trumnie...
Bardzo bolesny widok... Przypomniałam sobie jego siostrę zapłakaną... Była tylko dwa lata starsza ode mnie... Kiedy myślę o nim mam wrażenie, że on patrzy na mnie... chcąc mi coś powiedzieć... Ale go już nie ma... i nigdy nie będzie.
Mam wrażenie, że to nie on leżał w tej trumnie, tylko ktoś inny bardzo podobny do niego... Ale to on. Od prawie 4 miesięcy nie przekroczył progu naszego domu to był on. Gdyby to nie był on to przyjechałby tu i powiedział, że zaszła pomyłka, że on żyje...
Ale on nie zyje... Umarł... Nie ma go już i nigdy nie będzie...
[*]