Nie wiem nie potrafię wciąż tego zrozumieć...
Dlaczego on taki młody, sympatyczny chłopak, a nie jakiś debil, ćpun, alkoholik, czy jakieś inne dziadostwo... ktoś kto jest po prostu zły... Przecież on nie powinien... był na to za młody, żeby odejść...
22 lata to zdecydowanie za mało... studiował, był prawdopodobnie na 4 roku... Informatyk... Dlaczego życie obraca się tak bardzo wbrew nam chociaż tego nie chcemy???
Ten rok był dla mnie szczególnie pechowy...
nie wiem nigdy nie przeżyłam tak okropnego roku w swoim życiu...
na samym początku odszedł od mnie chłopak... później zmarła chrzestna... a teraz jeszcze on???
Znałam go przez nie całe 2 lata... nie mieszkał ze mną w jednym domu, lecz często przyjeżdżał... był chłopakiem mojej siostry... był studentem... nie rozumiem dlaczego to się stało... Dlaczego umarł w tak młodym wieku??? "To jest wbrew naturze, że umiera dziecko" - tak powiedziała moja wychowawczyni dzisiaj kiedy przerabialiśmy "Treny" Kochanowskiego... w pewnym sensie Ten chłopak też był dzieckiem...
Ksiądz na pogrzebie bardzo ładnie powiedział:
"Nie chcę być hipokrytą, ale to nie jest sprawa ogólna co się stało, myślę, że najlepiej będzie kiedy każdy zajrzy w swoje karty i sam oceni swoje sumienie, a nie czyjeś..."
Mimo, że stało się to ponad tydzień temu prawie dwa... w środę miną, to wciąż mam wrażenie jakby był w tym samym pokoju z moją siostrą... jakby leżeli w tym samym miejscu co zawsze, na tym samym łóżku... ciągle wydaje mi się, że słyszę jego słowa... jak mówi coś mojej siostrze, np. że robi się już późno i musi wracać do domu... nie umiem zapanować nad łzami... ale to ja... a co ma powiedzieć moja siostra??? To był jej chłopak a nie mój... ona cierpi jeszcze bardziej i ciągle się obwinia, że w ostatniej rozmowie telefonicznej nie powiedziała mu, że go kocha... Ale nie rozumiem dlaczego...
Nikt tego nie rozumie... Wszyscy tylko mówią: "Mogłem zadzwonić", "Mogłem z nim porozmawiać", "Mogliśmy zostać w domu", ale nikt nie wiedział, że to się stanie... nikt... Nie dawał po sobie żadnego znaku, że może tak się stać... nie rozumiem...
Nie rozumiem... Po prostu nie rozumiem...